Pisaliśmy już niedawno o Wyspach Alandzkich, jako światowym rekordziście pod względem liczby samochodów w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Ale jest więcej motociekawostek, związanych z tym bałtyckim archipelagiem.
Z racji jego rozmiarów, przebiegi aut są mniejsze, niż na stałym lądzie, choć jest i druga strona medalu: większe zużycie paliwa z powodu małych odległości i częstsze wymiany oleju. Pojazdy Alandczyków są niemal pozbawione śladów korozji, nawet po 20 latach użytkowania. A wszystko dzięki temu, że z uwagi na ochronę środowiska zimą nie używa się tu soli. W zamian wysypuje się na drogi drobny żwir i stosuje opony z kolcami. Te ostatnie mogą jednak niszczyć asfalt przy braku pokrywy śnieżnej.
Generalnie stan samochodów jest lepszy niż w Szwecji i Finlandii, do której należą Wyspy Alandzkie. Przeciętny wiek aut wynosi tu aż 14 lat i należy do najwyższych w Europie. Mimo to pojazdy używane są dosyć drogie - droższe, niż w Finlandii. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy - oprócz dobrej ich kondycji- jest drożyzna przy zakupie nowych samochodów. Są one prawie o 30% droższe niż w sąsiedniej Szwecji.
Od pewnego czasu systematycznie wzrasta import indywidualny samochodów używanych ze Szwecji, głównie nowszych modeli Volvo. Stało się tak po złagodzeniu przepisów dotyczących opodatkowania i akcyzy na samochody używane. Wynika więc z tego, ze import jest opłacalny, mimo dodatkowych opłat i uciążliwej biurokracji
I wreszcie rzecz dla alandzkich kierowców szalenie ważna - mogą się oni cieszyć najtańszym paliwem w całej Finlandii, co jest skutkiem wojny cenowej zainicjowanej przez Shella. W efekcie litr benzyny bezołowiowej 95 kosztuje na wyspach ok. 1,14 EUR, a litr oleju napędowego 0,99 EUR. Jak długo ten cenowy raj potrwa na razie nie wiadomo.
Informacja: Henryk Gwardak, Wyspy Alandzkie, www.gwardak.com
Na zdjęciu: alandzka tablica rejestracyjna (fot. Henryk Gwardak)
|